Putin miał pokazać światu siłę rosyjskiej armii, ale wszystko wskazuje na to, że tegoroczna parada stanie się demonstracją strachu i chaosu. Kreml drży przed ukraińskimi dronami, a Moskwa zamienia się w twierdzę pełną systemów obrony i nadzwyczajnych środków bezpieczeństwa. W tle są nerwowe decyzje Putina, groźby wobec Kijowa i coraz większe obawy, że widowisko na Placu Czerwonym może zakończyć się kompromitacją transmitowaną na cały świat.
Putin boi się własnej parady. Kreml szykuje Moskwę na najgorsze
Władimir Putin (73 l.) się boi. Obawia się, że nowy rodzaj broni może odegrać główną rolę w jego Paradzie Zwycięstwa w sobotę na Placu Czerwonym w Moskwie: ukraińskie drony.
Obawiając się ataku, Kreml ograniczył gigantyczne, tradycyjne wydarzenie do minimum: żadnych czołgów, żadnych kadetów, praktycznie żadnych gości zagranicznych. Aby uniknąć kompromitacji przed światem, Putin chce nawet wymusić 48-godzinne zawieszenie broni z Ukrainą. Jednak Wołodymyr Zełenski (48 l.) nie daje się nabrać kremlowskiemu mistrzowi propagandy – i stosuje sztuczkę, by jeszcze bardziej zastraszyć swojego wojennego przeciwnika.
Parada, która miała pokazać siłę Rosji
Parady wojskowe 9 maja to w Rosji święta tradycja. Wraz z nimi ten ogromny kraj świętuje zwycięstwo nad nazistowskimi Niemcami. Zazwyczaj Kreml robi wszystko, co możliwe, aby główna parada w Moskwie była prezentacją wszystkiego, co ma do zaoferowania druga co do wielkości armia świata.
W sobotę Putin jednak wyraźnie ograniczył skalę całej uroczystości. Spodziewano się kilku orkiestr marszowych, a kilka myśliwców miało pomalować niebo w barwy rosyjskie – to praktycznie wszystko. Obawiając się ukraińskiego ataku, Putin kazał przetransportować do Moskwy ponad 280 systemów obrony powietrznej z całego kraju. To dodatkowo osłabiło regiony, które i tak już były pod ogromną presją po tygodniach ukraińskich nalotów dalekiego zasięgu.
Ukraina uderza coraz głębiej
Kijów twierdzi, że sparaliżował znaczną część rosyjskiego przemysłu naftowego i dużą liczbę systemów obrony powietrznej za pomocą krajowych dronów i pocisków manewrujących. Strategicznie ważny skład ropy naftowej w nadmorskim mieście Tuapse nad Morzem Czarnym został w krótkim czasie zaatakowany przez Ukrainę czterokrotnie. Rosja mogła jedynie bezradnie się temu przyglądać.
W sam raz na tydzień parad ukraińskie drony pojawiły się również na niebie nad Moskwą. Jeden z nich wleciał w budynek mieszkalny zaledwie sześć kilometrów od Kremla. Inny był ścigany przez dwa śmigłowce przez kilka minut, zanim udało się go zatrzymać. We wtorek ukraiński pocisk manewrujący Flamingo uderzył także w fabrykę broni kilkaset kilometrów od Moskwy.
Nic dziwnego, że według doniesień wywiadowczych Putin niemal w ogóle nie spędza czasu w swoich podmoskiewskich rezydencjach, woląc zaszyć się w luksusowych bunkrach na południu Rosji. Najwyraźniej wynika to również z obawy przed próbą zamachu stanu we własnych szeregach.
Rosję opuszczają nawet sojusznicy
W tych okolicznościach niewielu gości zagranicznych chce uczestniczyć w ceremonii zwycięstwa. Premier Słowacji Robert Fico (61 l.) odwołał swój udział. Oprócz Putina, na trybunach w sobotę zasiądą jedynie prezydenci Białorusi, Kirgistanu i Kazachstanu.
To jaskrawy kontrast z rokiem 2025, kiedy w ceremonii uczestniczyło 27 zaproszonych gości – w tym prezydent Chin Xi Jinping (72 l.) i obalony obecnie przywódca Wenezueli Nicolás Maduro (63 l.).
Zełenski odpowiada własną grą
Nerwowość Putina jest widoczna także w jednostronnym ogłoszeniu zawieszenia broni na Ukrainie w piątek i sobotę. Moskwa grozi Kijowowi niszczycielskim atakiem na centrum miasta, jeśli ukraińskie drony nie ustaną w tym czasie.
Ale Zełenski zna sztuczki Putina. Zawieszenie broni rozpocznie się już w środę wieczorem – ogłosił prezydent Ukrainy, wywierając dodatkową presję na Moskwę. Jeśli Rosja złamie rozejm ogłoszony przez Kijów, specjaliści od dronów Zełenskiego prawdopodobnie odpowiedzą już w sobotę.
Ukraina udowodniła, że potrafi ominąć rosyjską obronę powietrzną i zaatakować Moskwę. Niemniej jednak ukraińscy eksperci wojskowi, tacy jak politolog i oficer Andrij Tkaczuk, apelują o strategiczną dalekowzroczność. “Zamiast atakować Moskwę, Ukraina powinna skupić się na celach wojskowych w regionach, które zostały odsłonięte przez wycofanie obrony powietrznej” – pisze Tkaczuk na Telegramie.
Putin nie ufa już własnej armii
Putin i tak się boi. Do tego stopnia, że najwyraźniej chce nawet tymczasowo wyłączyć internet mobilny w centrum Moskwy. Fakt, że przywódca Kremla nie ufa już własnym możliwościom obrony powietrznej i drastycznie ogranicza paradę, pokazuje, jak poważna jest sytuacja Rosji.
Z sojusznikami porzucającymi go w Europie, słabością Bliskiego Wschodu, stratami terytorialnymi na Ukrainie i płonącymi rafineriami w kraju, problemy piętrzą się u progu rzekomo wielkiego stratega. Zdjęcia z sobotniej skromnej parady mogą przynieść Putinowi kolejne polityczne upokorzenie.
Artykuł powstał na podstawie tłumaczenia tekstu z serwisu Blick.ch Jego autorem jest Samuel Schumacher
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl









