Był czwartek, 7 maja. 16-latek wraz ze znajomymi spacerował mostem Świętokrzyskim w Warszawie. Wszyscy szli w kierunku prawego brzegu Wisły. W pewnym momencie zaczepiło ich dwóch młodych mężczyzn. Jeden z nich kierował w ich stronę obraźliwe słowa.
Nastolatkowie zignorowali te zaczepki i kontynuowali spacer. W pewnym momencie doszło do awantury, która przerodziła się w prawdziwą jatkę. Nastolatek i jego znajomi zostali pobici. Po wszystkim sprawcy uciekli. Od tygodnia szuka ich policja. Reporter “Faktu” rozmawiał z poszkodowanym chłopakiem, który doznał najpoważniejszych obrażeń. Opowiedział mu, jak dokładnie wyglądała cała sytuacja.
Brutalny atak na moście Świętokrzyskim w Warszawie. Wyzwiska i pobicie
Wszystko zaczęło się od wyzwisk, które w czasie spaceru napastnicy mieli kierować w stronę spacerujących nastolatków.
— Szliśmy normalnie i rozmawialiśmy po ukraińsku i rosyjsku. Nagle jeden z dwóch, około 18-letnich, chłopaków zaczął krzyczeć w naszą stronę obraźliwe słowa, m.in. “cw….l”. Widać było, że są agresywni. Zignorowaliśmy ich zaczepki i nie zwracaliśmy na nich uwagi
— opowiada ofiara.
Artur (imię zmienione) wraz ze znajomymi kontynuował spacer. Kiedy doszli na środek mostu, na hulajnodze elektrycznej podjechali do nich koledzy napastliwych 18-latków z tej samej grupy. Według relacji poszkodowanego byli agresywni i pytali prowokacyjnie: “Kto tu taki śmiały?”, sugerując, że 16-latek wraz ze znajomymi rozmawiają o nich. Chwilę później do agresorów dołączyło do jeszcze kilka innych osób, łącznie około dziesięciu.
Nagle jeden ze zbirów, który wcześniej przyjechał hulajnogą, miał zapytać: “Który tu ma gaz?”, a następnie rzucić się na 16-latka i uderzyć go pięścią w głowę. Oszołomiony 16-letni chłopak został potraktowany gazem, a potem skopany przez kolejnego napastnika.
— Dostałem w głowę od jednego z nich, a kiedy się odwróciłem, drugi już zaczął mnie kopać po brzuchu i głowie. Kiedy upadłem na ziemię, bili mnie we trzech
— tłumaczy poszkodowany.
Napastnicy nie oszczędzili też jego znajomych. 16-letni chłopak próbował pomóc koledze, ale kolejny raz został zaatakowany.
— Wstałem i widzę, że biją też mojego kolegę. Leżał oparty o barierki na moście. Udało mi się mu pomóc, ale wtedy oni znowu rzucili się na mnie i zaczęli bić mnie w tył głowy. Krzyczałem: stop, starczy! A oni dalej bili. W końcu uciekliśmy. Dobiegliśmy do przystanku Świętokrzyska 04. Oni biegli za nami, ale w pewnym momencie, jak zobaczyli, że udajemy się w miejsce, gdzie mogłyby być kamery, to uciekli
— opowiada poszkodowany.
Pobicie na moście Świętokrzyskim w Warszawie. Stali zakrwawieni na przystanku
Artur wraz ze znajomym przez kilka minut stali na przystanku. Jeden z nich miał zakrwawioną twarz, krew leciała mu z nosa i ust. Nagle pojawił się policyjny radiowóz, który został zatrzymany przez poszkodowanych. Wezwano karetkę pogotowia.
— Kolega zauważył, że jedzie policja. Zaczęliśmy do nich machać. Oni do nas podjechali i wezwali pogotowie ratunkowe. Opowiedzieliśmy im też, że zostaliśmy przed chwilą napadnięci na moście
— mówi 16-latek.
Ciężko pobitego 16-latka oraz jego kolegę przewieziono do szpitala. U Artura doszło do pęknięcia kości czaszki i konieczna była operacja. Jego kolega natomiast miał złamany nos. Według relacji świadków napastnicy mieli również próbować zrzucić jednego z chłopaków z mostu do Wisły.
Policjanci przyjęli zawiadomienie i zabezpieczyli materiał dowodowy w postaci zeznań świadków oraz nagrań. Reporter “Faktu” dotarł do materiałów wideo. Widać i słychać bardzo dokładnie, kto rozpoczyna jatkę oraz kto zadaje ciosy. Na razie jednak policjantom nie udało się nikogo zatrzymać.
— Funkcjonariusze cały czas prowadzą intensywne czynności w tej sprawie. Dla dobra toczącego się postępowania nie udzielamy więcej informacji w tej sprawie
— poinformował oficer prasowy z komendy policji Praga-Północ.
16-latek z pękniętą czaszką. Jego kolegę chcieli zrzucić z warszawskiego mostu
Córka znalazła martwą mamę i wezwała służby. Tragedia w Warszawie
18-letnia Anastazja nieomal zginęła w radiowozie. Teraz kolejny cios
/5
Damian Ryndak/Fakt.pl
Reporter “Faktu” rozmawiał z poszkodowanym 16-latkiem o zdarzeniu.
/5
Archiwum prywatne
Drugi z napastników rzucił się, kopnął chłopaka w głowę, a potem w brzuch.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl







