Śledztwo po tragedii, która wydarzyła się w Sądzie Rejonowym w Częstochowie, przejęła Prokuratura Okręgowa w Sosnowcu. Dwaj młodzi stażem funkcjonariusze przyznali się do winy.
— Do tego nie powinno było nigdy dojść — mówi “Faktowi” pan Maciej, ojciec Patryka C. — Już nikt mi syna nie wróci. Ani żony, której serce nie wytrzymało takiego dramatu. Straciłem dwoje bliskich mi osób.
Śmierć Patryka C. w sądzie. Dwaj młodzi policjanci usłyszeli zarzuty
Przypomnijmy: do dramatycznych wydarzeń doszło 9 stycznia w Sądzie Rejonowym w Częstochowie przy ul. Rocha. Patryk C. († 32 lata) został doprowadzony na posiedzenie aresztowe dzień po brutalnym ataku, do którego doszło w mieszkaniu jego żony, Tatiany C. Śledczy ustalili, że mężczyzna zaatakował 50-centymetrowym łomem zarówno kobietę, jak i jej nowego partnera. Tatiana C. nie odniosła poważnych obrażeń, jej konkubent trafił do szpitala. Prokuratura uznała, że Patryk C. usiłował dokonać zabójstwa swojego rywala.
Podczas sądowego posiedzenia, na którym zapadała decyzja o jego dalszym losie, doszło do zdarzeń, które przesądziły o tragedii. Patryk C. zdołał uciec dwóm młodym policjantom z sali rozpraw, wykorzystał chwile nieuwagi i brak pełnego zabezpieczenia. Wbiegł na czwarte piętro budynku sądu, a następnie skoczył na wewnętrzne patio. Mimo natychmiastowej akcji ratunkowej i podjętej reanimacji zmarł na miejscu.
Jak wynika ze śledztwa Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu, policjanci konwojujący Patryka C. nie zapewnili mu właściwego zabezpieczenia podczas posiedzenia sądu.
— Obaj funkcjonariusze, którzy go konwojowali, usłyszeli zarzuty niedopełnienia obowiązków. Chodzi o nienależyte zabezpieczenie aresztanta, zabrakło kajdanek, zabrakło czujności — przekazał “Faktowi” prokurator Bartosz Kilian, rzecznik sosnowieckiej prokuratury.
Co dokładnie zarzucono funkcjonariuszom?
- Patryk C. nie był skuty kajdankami przez cały czas posiedzenia.
- Funkcjonariusze nie obserwowali go w sposób ciągły.
- Byli źle rozmieszczeni na sali rozpraw, zbyt daleko, by skutecznie zareagować.
Wiedzieli o depresji. Wiedzieli o listach
Z ustaleń śledztwa wynika, że policjanci mieli wiedzę o złym stanie psychicznym Patryka C. Ojciec mężczyzny alarmował, że syn jest w głębokiej depresji, że wcześniej zostawił listy pożegnalne, bo nie umiał sobie poradzić z odejściem żony. Walczył o dziecko, ale kontakt był utrudniony. Patryk C. był zagubionym człowiekiem, zmagał się ze swoimi demonami. Wciąż kochał żonę, która od niego odeszła. — Policjanci wiedzieli, że może się targnąć na swoje życie i go nie upilnowali — mówi ojciec Patryka, pan Maciej.
— Ta wiedza powinna skutkować dodatkowymi środkami bezpieczeństwa — podkreśla w rozmowie z “Faktem” prokurator Kilian. — Nie powinni mu absolutnie zdejmować kajdanek. Obaj funkcjonariusze przyznali się do winy. To bardzo młodzi policjanci z krótkim stażem — jeden miał rok służby, drugi półtora roku.
Ojciec Patryka: “Nie chcę zemsty, nikt mi syna nie wróci”
Ojciec Patryka C. w styczniu, gdy doszło do tragedii, był bardzo rozżalony. Dzisiaj, z perspektywy kilku miesięcy twierdzi, że nie chce zemsty. Mówi językiem człowieka, który stracił wszystko.
— Mam pretensje do komendanta, że wysłał takich młodych chłopaków. Oni chyba nie mieli zielonego pojęcia, co robią — mówi pan Maciej. Zapytany, czy czuje satysfakcję z postawienia zarzutów, odpowiada: — Mnie już nic syna nie wróci. Gdyby Patryk żył, żyłaby moja żona.
Kilka tygodni po śmierci Patryka C. jego matka zmarła nagle. Miała 57 lat. Nie chorowała na serce. — Była załamana tym, co się stało. Serce nie wytrzymało. Pochowałem ją dokładnie dwa miesiące po pogrzebie syna — dodaje pan Maciej. Dziś został sam — z córką i wnukami, ale bez syna i bez żony.
Ojciec Patryka nie ma wątpliwości co do odpowiedzialności. — Na pewno zaniedbali. To nie podlega dyskusji — mówi “Faktowi” pan Maciej. — Mój syn był w depresji, oni pozwolili na to, by uciekł i się zabił. Nic mi go już nie wróci. Nie jestem człowiekiem mściwym. Niech sobie chłopaki żyją w spokoju i tak będą nosić ten ciężar odpowiedzialności do końca życia.
Śledztwo zostało zamknięte. Akta sprawy zostały przesłane do Sądu Rejonowego w Częstochowie. Prokuratura rozważa warunkowe umorzenie postępowania — na roczny okres próby dla każdego z funkcjonariuszy.
— Wychodzimy z założenia, że nie było to działanie zamierzone. Zadziałał brak doświadczenia — tłumaczy prok. Kilian.
Sąd zdecyduje, czy sprawę warunkowo umorzy, czy jednak przeprowadzi proces. Gdyby tak się stało, policjantom grozi do trzech lat pozbawienia wolności.
Śmierć Patryka C. w sądzie. Ojciec 32-latka stracił nie tylko syna, teraz żąda prawdy
Straciła córkę i wnuka. “Nigdy nie zaznam ukojenia. Chcę jednego”
/4
Facebook, Archiwum prywatne, Dawid Markysz / Edytor
Śmierć Patryka C. w sądzie. Policjanci usłyszeli zarzuty.
/4
Klobucka.pl / –
Mimo reanimacji nie udało się uratować życia Patryka C.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl



