Anna P. przez lata przedstawiała różne wersje zaginięcia swojej partnerki. Raz twierdziła, że Izabela wyjechała do Londynu, innym razem mówiła o ucieczce przed Romami albo ślubie z Pakistańczykiem. Prawda okazała się znacznie bardziej przerażająca. Rafał Zalewski opowiada nam o spotkaniu twarzą w twarz z kobietą, która — jak ustalił sąd — brutalnie zamordowała Izabelę i zakopała jej szczątki w ogródku. Dziennikarz zdradza też, jak Anna zachowywała się podczas procesu i jak zareagowała na wyrok dożywocia.
Od dłuższego czasu Anna P. żyła pod ogromną presją. Wszystko zaczęło się od internetowych wpisów dotyczących zaginięcia Izabeli Zabłockiej. Punktem przełomowym okazała się jednak wizyta Rafała Zalewskiego. Gdy dziennikarz stanął w progu jej domu w brytyjskim Derby, kobieta miała zrozumieć, że ukrywana od lat tajemnica może wkrótce wyjść na jaw. Niedługo później sama zgłosiła się na policję.
Pochodząca z Gryfic 40-latka została skazana za brutalne zabójstwo swojej partnerki — Izabeli Zabłockiej.
Zaginięcie Izabeli Zabłockiej. Trzy wersje jednej historii
Po zaginięciu Izabeli w 2010 r. Anna sprowadziła do Wielkiej Brytanii swoją matkę i siostrę. Później związała się z kolegą z pracy, z którym doczekała się dwójki dzieci. Po rozstaniu samotnie je wychowywała. Sąsiedzi i znajomi widzieli w niej spokojną, zwyczajną kobietę. W ostatnich latach stała się bardzo religijna.
Nic nie wskazywało na to, że może mieć związek z brutalnym morderstwem.
Sprawa mogła nigdy nie zostać rozwiązana, gdyby nie Rafał Zalewski. W 2025 r. dziennikarz pracował nad innym reportażem realizowanym w Wielkiej Brytanii. Jeden z jego wątków prowadził do Manchesteru, ale podczas przygotowań zainteresował się również historiami związanymi z Polakami mieszkającymi w Derby. Wtedy natrafił na wpisy dotyczące zaginięcia Izabeli Zabłockiej.
— Pojechałem do jej córki, porozmawiałem z nią i postanowiłem, że gdy będę w Wielkiej Brytanii, to odwiedzę Annę. Z tego, co mówiła Kasia, wynikało, że opowiadała ona mnóstwo wersji na temat tego, co się stało z Izą — relacjonuje.
Tych wersji było kilka.
Jednym mówiła, że Izabela wyjechała z nową partnerką do Londynu lub Bristolu. Innym tłumaczyła, że kobieta miała okraść osoby pochodzenia romskiego i dlatego uciekła. Pojawiała się też historia o planowanym ślubie z Pakistańczykiem, który miał pomóc mu zdobyć unijny paszport.
Nie chciała spotkania. Dziennikarz i tak zapukał do drzwi
Za pośrednictwem portalu “Zaginieni przed laty” Rafał Zalewski próbował umówić się z Anną na rozmowę. Stanowczo odmówiła. Dziennikarz mimo to postanowił pojechać do Derby i odwiedzić ją bez zapowiedzi.
— Ona otworzyła drzwi. Była bardzo zaskoczona i zdenerwowana. Mieszkając daleko od Polski wydawało się jej, że jest bezpieczna, a w momencie, kiedy zobaczyła nas z kamerą, widać było, że chciałaby jak najszybciej tę rozmowę zakończyć. Z drugiej strony, gdyby trzasnęła drzwiami, wtedy zwróciłaby podejrzenia — opowiada.
Rozmowa trwała długo.
— Była to trudna dla niej rozmowa, pełna niewygodnych pytań. Raz próbowała niektóre fakty obracać w żart, innym razem kłamała. Tym razem opowiadała o tym, że Izabela nadużywała alkoholu — dodaje dziennikarz.
Sama zgłosiła się na policję
To właśnie po tym spotkaniu Anna P. zdecydowała się zgłosić na policję. Śledczy są przekonani, że zaczęła obawiać się odkrycia szczątków ukrytych przed laty w ogródku. Kobieta przedstawiła wtedy zupełnie nową wersję wydarzeń i po raz pierwszy przyznała, że Izabela nie żyje.
Najpierw wysłała e-mail do funkcjonariuszy, w którym napisała, że zna okoliczności zaginięcia partnerki. Później pojawiła się na komisariacie.
Według śledczych ogromne znaczenie miały internetowe wpisy i rosnące zainteresowanie sprawą. Anna nie miała już kontroli nad posesją, na której znajdowały się szczątki.
— Wcześniej też opuściła miejsce zamieszkania i nie miała już kontroli nad terenem, gdzie ukryte były szczątki, i zaczęła obawiać się, że policja może w każdej chwili odkryć dowody. Nie jest również wykluczone, że podejrzewała prowokację lub moją współpracę z policją — mówi Zalewski.
Twierdziła, że działała w samoobronie
W rozmowie ze śledczymi Anna utrzymywała, że zabiła Izabelę podczas kłótni i działała w obronie własnej. Twierdziła, że partnerka była agresywna, zazdrosna i nadużywała alkoholu.
Według jej wersji Izabela miała ją dusić, a ona — broniąc się — sięgnęła po ciężką szklaną figurkę stojącą na parapecie i uderzyła nią kobietę raz lub dwa razy.
Po śmierci partnerki Anna miała rozczłonkować ciało nożem kuchennym, umieścić szczątki w workach na śmieci i zakopać je w półtorametrowym dole w ogródku. Kilka dni później miejsce zostało przykryte betonową wylewką.
Śledczy oficjalnie uznali, że działała sama. Pojawiały się jednak pytania dotyczące przecięcia kręgosłupa. Prokuratura podkreślała jednak, że kobieta pracowała wcześniej jako rzeźniczka i posiadała odpowiednie doświadczenie.
Ławnicy długo się wahali
Anna P. usłyszała zarzut morderstwa z premedytacją. W brytyjskim prawie oznacza to możliwość orzeczenia dożywocia. 21 lutego 2026 r. zapadł wyrok. Sąd uznał kobietę za winną i skazał ją na dożywocie z możliwością ubiegania się o przedterminowe zwolnienie po 21 latach. Sędzia nie uwierzyła w wersję o samoobronie, określając ją jako kolejne kłamstwo oskarżonej.
“Nie było płaczu ani krzyków”
Rafał Zalewski był obecny podczas procesu i obserwował zachowanie Anny przez dwa dni przesłuchań. Pierwszego dnia odpowiadała na pytania obrońcy. Wtedy płakała i sprawiała wrażenie osoby skrzywdzonej. Drugiego dnia przesłuchiwał ją prokurator.
— Prokurator wielokrotnie naciskał Annę, starając się uzyskać odpowiedzi na niewygodne kwestie. W tym czasie zachowywała spokój i opanowanie, nie okazywała emocji. Przed każdą odpowiedzią robiła długie pauzy, wyraźnie zastanawiając się nad każdym słowem. W przypadku najtrudniejszych pytań odpowiadała “nie wiem” lub “nie pamiętam” — relacjonuje dziennikarz. A reakcja na wyrok?
— Nie było płaczu, omdlenia, krzyków ani szlochów. Nic takiego. W ciszy to przyjęła — mówi Zalewski. Dodaje jednak, że w jej oczach było widać strach. — Mam wrażenie, że bardzo się bała — podkreśla.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl



