Do zdarzenia doszło 27 września. — Była słoneczna pogoda, pojechaliśmy z mężem na spacer. Wjechaliśmy do parku od strony miejscowości Wiejca — relacjonuje pani Katarzyna (50 l.). — Tego dnia takich osób, jak my, wjechało do parku tysiące. Po drodze mijaliśmy stojące na poboczu auta. W końcu postanowiliśmy się zatrzymać. W pobliżu było może z sześć albo siedem innych aut — mówi pani Katarzyna. Nie zdążyła z mężem daleko odejść. — Zza krzaków wyszedł do nas jakiś facet. Był jak Robin Hood — opowiada “Faktowi” kobieta.
Wspomina, że mężczyzna nie przedstawił się, ale zażądał od nich dowodów osobistych. — Był w zielonej bluzie i spodniach. Nie miał żadnych emblematów ani nie okazał legitymacji służbowej. Twierdził, że złamaliśmy przepisy, bo w tym miejscu nie wolno się zatrzymywać. Nie wiedzieliśmy, z kim mamy do czynienia, czy to nie jest jakiś przebieraniec. Tłumaczyliśmy, że nie widzieliśmy znaków zakazujących zatrzymywania się czy wjazdu. Wtedy usłyszeliśmy od niego, że “na takich, jak wy, mam swoje sposoby” — opowiada pani Katarzyna.
Mężczyzna miał wyjąć broń i wymachiwać nią. Następnie miał ją schować do kabury przy pasku.
Pościg w Kampinoskim Parku Narodowym. Dwa zawiadomienia o przestępstwie
Małżonkowie postanowili odjechać, bo się przestraszyli. — Mężczyzna z bronią stał przy samochodzie i mierzył w naszą stronę. W końcu strzelił w tzw. grilla i trafił w chłodnicę. Byłam przerażona, ruszyliśmy samochodem, wtedy ten mężczyzna z bronią odskoczył — kontynuuje relację.
Para zobaczyła wówczas, że jedzie za nimi drugie auto. — Nie wiem skąd ono się wzięło. Zrównało się z nami i próbowało nas zrzucić z drogi do rowu, to było wszystko jak w dobrych kryminałach — mówi pani Katarzyna.
Dzwoniła z telefonu na policję. Pościg zakończył się w okolicach miejscowości Błonie. Strażnicy ostatecznie odstąpili od dalszej jazdy. Państwo K. złożyli zawiadomienie na komisariacie w Błoniu i przekazali policji krótki film, który nagrali podczas incydentu. Tego samego dnia podobne zawiadomienie wpłynęło od komendanta Straży w Kampinoskim Parku Narodowym. Dotyczy ono czynnej napaści na funkcjonariusza.
Prawna ochrona służb parków narodowych
— Dalsze czynności postępowania będą miały na celu szczegółowe wyjaśnienie okoliczności i przebiegu interwencji. Dokonana zostanie weryfikacja, czy służbowa broń palna została użyta w celu bezpośredniego zamachu na życie, czy do zatrzymania pojazdu, którego działanie zagrażało życiu i zdrowiu funkcjonariuszy — wyjaśnia prokurator Piotr Skiba, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
Czynności prokuratury będą także zmierzały do odtworzenia i oceny podejmowanych przez strażników czynności. Prokurator Skiba zwraca uwagę, że strażnicy parku, choć nie są w myśl ustawy funkcjonariuszami publicznymi, jednakże zalecani są do służby parku narodowego i według przepisów przysługuje im ochrona prawna podczas wykonywania czynności służbowych.
Strażnik po incydencie znalazł się na zwolnieniu lekarskim
Z informacji uzyskanych przez “Fakt” wynika, że strażnik, który strzelił z broni, od 28 września jest na zwolnieniu lekarskim. Magdalena Kamińska, rzeczniczka Kampinoskiego Parku Narodowego, podkreśla, że strażnicy nie są anonimowi i na strojach mają emblematy i logo parku.
— Strażnik chciał wylegitymować turystów, oddał strzał ostrzegawczy, by nie odjeżdżali — tłumaczy rzeczniczka. Dodaje, że robił to wszystko w trosce o przyrodę, by nie zadeptano i rozjeżdżano cennego parku. Rzeczniczka nie ujawniła “Faktowi”, czy ukarano pozostałe osoby, które zaparkowały w tym miejscu co państwo K. Wspomina, że nie było tam żadnych kamer ani fotopułapek.
W wydanym oświadczeniu w mediach społecznościowych Kampinoski Park Narodowy informuje, że “kierowca samochodu nie zastosował się do wydawanych przez funkcjonariusza poleceń, po czym gwałtownie ruszył w jego kierunku i potrącił go”.
Z oświadczenia dowiadujemy się też nieco o tym, jakie doświadczenie i kwalifikacje miał strażnik.
Interwencję podejmował funkcjonariusz Straży Parku z wieloletnim doświadczeniem, odpowiednio przeszkolony i posiadający kwalifikacje wymagane do pełnienia służby z wykorzystaniem broni palnej. W chwili zdarzenia funkcjonariusze Straży Parku wykonywali obowiązki służbowe w ramach dwuosobowego patrolu poruszającego się oznakowanym pojazdem służbowym.
Awantura o wejście na Opołonek. Bieszczadzki Park Narodowy reaguje po fali hejtu
Obowiązkowe opłaty dla turystów podrożeją. Ujawniono szczegóły
/5
Fakt.pl, 123RF
Interwencja straży Kampinoskiego Parku Narodowego. Padł strzał z ostrej broni.
/5
Fakt.pl
Interweniujący strażnik zdaniem turystów nie wylegitymował się tylko wyjął broń.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl









