Trzy kobiety zginęły w Kargowej. Sprawcą tragedii był 22-letni kierowca. Usłyszał wyrok

0
1

Do tego tragicznego wypadku doszło nocą 1 czerwca 2024 r. Ofiary były rodziną, Zofia († 72 l.), Monika († 46 l.) i Sandra († 28 l.). Dwie kobiety zmarły na miejscu wypadku, trzecia w szpitalu. Za kierownicą Fiata Punto siedział wówczas 22-letni Jakub G.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Sandra S. była mamą trzech córeczek i dwuletniego synka. To do niej przyjechała w sobotę mama Monika i babcia Zosia. Kobiety razem wybrały się na festyn w Kargowej. Na miejsce zawiózł je partner Sandry. Zabrali też ze sobą najmłodszego synka. Zaparkowali samochód na poboczu ruchliwej drogi, która przebiega przez Kargową i poszli na festyn. Tragedia rozegrała się, gdy już wracali.

Cała rodzina przechodziła na drugą stronę jezdni. Najpierw przebiegł ją partner Sandry z synkiem. Wnuczka i córka pomagały sprawnie przejść babci. Kierowca punto nadjechał od strony Kargowej. Kobiety trzymały się za ręce. Uderzenie było tak potężne, że przednia szyba samochodu została roztrzaskana, a maska poważnie uszkodzona.

Sąd wydał wyrok po niemal dwóch latach

Po niemal dwóch latach od tego straszliwego zdarzenia sąd wydał wyrok. Ogłoszono go w poniedziałek, 27 kwietnia, w VI Zamiejscowym Wydziale Karnym w Sulechowie. Jakub G. został skazany na dwa lata pozbawienia wolności oraz ośmioletni zakaz prowadzenia pojazdów. Wyrok nie jest prawomocny. Oskarżony nie był obecny na sali rozpraw — reprezentował go wyłącznie obrońca. Jakub G. do końca nie przyznawał się do winy.

Sąd uznał, że kierowca ponosi odpowiedzialność karną za złamanie zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym, jednak przy wymierzaniu kary wziął pod uwagę również przyczynienie się pieszych, którzy przechodzili przez jezdnię w niedozwolonym miejscu. To właśnie ten element miał kluczowy wpływ na wymiar kary.

Ta ocena wywołała największe kontrowersje. Dla wielu bliskich ofiar i obserwatorów procesu dwa lata więzienia za śmierć trzech osób to kara rażąco niska.

Parking droższy niż pobyt w sanatorium. Kuracjusze rezygnują z wygody

Jakub G. jechał z bardzo dużą prędkością

Z opinii biegłych wynika, że Jakub G. poruszał się z prędkością co najmniej 110 km na godz. w terenie zabudowanym, gdzie obowiązywało ograniczenie do 50 km na godz. Dodatkowo samochód znajdował się w złym stanie technicznym — niesprawne były m.in. hamulce oraz elementy układu jezdnego. Dodatkowo Jakub G. w trakcie jazdy miał włączony film w telefonie, co wpływało na jego obniżoną koncentrację na drodze.

Zdaniem prokuratury mężczyzna zdawał sobie sprawę, że w okolicy odbywa się duża impreza. Mimo to nie dostosował swojej jazdy do warunków.

Groza na słowackim cmentarzu. Co usłyszała rodzina zmarłego?

To nie koniec sądowej batalii

Poniedziałkowy wyrok nie kończy tej sprawy. Obrońca Jakub G. zapowiedział apelację, uznając karę za zbyt surową. Z wyroku niezadowolona jest również prokuratura, która uznaje go za zbyt łagodny. Także w tym przypadku oskarżyciele dopuszczają możliwość złożenia odwołania.

Dramat na brzegu Wisły. Strażacy wyciągnęli ciało mężczyzny

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl