Od jakiegoś czasu z Warszawy płyną doniesienia o dzikach w mieście. Można je spotkać praktycznie wszędzie. W poszukiwaniu jedzenia podchodzą pod bloki, place zabaw, a ostatnio zablokowały wyjście ze świetlicy, uniemożliwiając dzieciom opuszczenie budynku po zajęciach baletowych.
Wielkie zamieszanie po apelu aktywistów w internecie o niepodawaniu lokalizacji dzików w Warszawie
W takich sytuacjach zaniepokojeni mieszkańcy z reguły wzywają służby porządkowe. Jak alarmują aktywiści, interwencje kończą się w jeden sposób. Zwykle zwierzęta są uśmiercane. Wielkim echem odbiło się zastrzelenie siedmiu sztuk na Mokotowie. Jak opowiadali reporterowi “Faktu” zbulwersowani świadkowie, stało się to na oczach wielu ludzi, w tym dzieci.
Służby porządkowe tłumaczą, że nie można było inaczej postąpić. W związku z przepisami dotyczącymi ASF nie ma możliwości wywożenia odłowionych dzików do lasu. Trzeba je po prostu wyeliminować, uśmiercając.
Część mieszkańców stolicy nie zgadza się z działaniami służb. Twierdzą, że zwierzęta nie były agresywne i że miasto powinno stosować inne metody. Podczas tej ostatniej interwencji pojawili się aktywiści, którzy ruszają na każdą informację o dzikach w mieście. Tym razem ocalili stado, które zablokowało dzieci w świetlicy także na Mokotowie. Dzięki ich presji zwierzęta zostały przepłoszone do lasu.
“Nieznany jest los dzika z Fortu Służew. To prawdopodobnie wszystkim znana Marlenka. Łagodna, oswojona loszka. Na filmach widać jak dzik ufnie podchodzi do ludzi. W tym przypadku nie można mówić o żadnym szczególnym zagrożeniu dla ludzi czy obiektu! Na grupach znajdują się sprzeczne informacje o loszce. Jedni widzieli, jak ładowana jest do samochodu, inni, że odchodziła z pracownikami Lasów Miejskich. proszą o wszelkie informacje” — piszą aktywiści.
To nie wszystko — ekolodzy wystosowali apel w internecie, prosząc o niepodanie lokalizacji zwierząt w mieście.
“Apelujemy! Nie podawajcie w internecie informacji i lokalizacji dzików, robicie to w dobrej wierze, zaś inne osoby zgłaszają do Lasów Miejskich z intencją zabicia! Tak, są wśród nas potwory, które widząc zwierzę, nie zawahają się, by świadomie podjąć kroki i w efekcie zabić!” — proszą w internecie.
Apel wywołał prawdziwą burzę, bo odezwali się nie tylko zwolennicy dzików w mieście, ale przede wszystkim ich przeciwnicy.
“Właśnie dziś w sąsiedniej gminie poszło pismo z wnioskiem o odstrzał redukcyjny. Nie będzie tak, że dzieci nie mają możliwości spokojnego powrotu do domu, bo święte lochy ze swymi bąbelkami spacerują po chodnikach. Mam nadzieję, że władze nie ulegną presji oszalałych “ekologów” i zrobią, co trzeba” — napisał jeden z nich.
“Wrzucamy lokalizacje! Należy ograniczyć populację dzików nim stanie się tragedia!” — dodał inny.
“Najpierw zdobądź wiedzę na temat tych zwierząt. One nic nie zrobią złego. Daj im żyć w spokoju” — sprzeciwił się jeden z obrońców.
“Nie wolno podawać lokalizacji, bo sami widzicie, do czego barbarzyńcy są zdolni” — wtórował mu inny.
Marius P. trafia do aresztu za replikę bramy z Auschwitz. Prokuratura nie odpuszcza
“Kobieta natychmiast krzyknęła”. Dwulatek sam przy ruchliwej ulicy
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl





