— Nie ma dnia, żebym nie myślał o wypadku, który się wydarzył — zapewniał Sebastian Majtczak (34 l.), zwracając się do rodzin ofiar tragedii na A1. — Wiem, że nie zapełnicie pustki po swojej córce Martynie, synu Patryku, że nie zawieziecie swojego wnuka do przedszkola, że nie spotkacie się przy stole wigilijnym — ciągnął w swojej mowie końcowej. Zaraz po tym zarzucił mediom, że zrobiły z niego człowieka, którym nie jest.
Prokurator opowiedział o drastycznych szczegółach tragedii na A1. Ojciec Majtczaka wyszedł z sali
Majtczak przeprosił rodziny ofiar tragedii na A1
Majtczak pędził swoim BMW ponad 300 km na godz. autostradą A1. To tam, trzy lata temu, wbił się w auto trzyosobowej rodziny. Małżeństwo z pięcioletnim synem zginęło w płomieniach we wraku swojej Kii. — Zawsze żyłem z poszanowaniem życia ludzkiego — mówił Majtczak łamiącym się głosem. Sprawiał wrażenie, jakby zaraz miał się rozpłakać. — Przekroczyłem prędkość. Przepraszam — dodał. Słowa skierowane do rodzin zajęły mu zaledwie minutę. Pozostałe osiem minut to była już przemowa skierowana do sądu.
Na sali sądowej w środę, 7 października, Majtczak pojawił się w golfie. Był blady, miał mocno podkrążone oczy. — Zanim zgromadzono dowody, dla opinii publicznej było już wiadome, że to ja zabiłem trzy osoby — skarżył się. — Na samym początku powinny być zgromadzone dowody, a na samym końcu wyciągnięty adekwatny wniosek — dodał już pewnym głosem. Twierdził, że przez cały proces razem ze swoimi obrońcami starał się dociec prawdy i odkryć przyczynę tragedii. — Przeżyłem wypadek i dokładnie wiem, co się wydarzyło. Nie zgadzam się z twierdzeniem, że próbujemy uciekać od prawdy — mówił.
Sebastian Majtczach chce dla siebie uniewinnienia
— Wysoki sądzie, człowiek, który chce uciec od prawdy nie domaga się przeprowadzenia dowodów, które ustalą ją w sposób niepodważalny. Przez cały proces słyszałem, że obrona sieje zamęt, a ja kłamię. Ja się z tym nie zgadzam
— ciągnął swoją przemowę Majtczak.
Podważał zebrane w sprawie dowody. Próbował zrzucić winę za wypadek na kierowcę Kii. Według oskarżonego on jechał lewym pasem i to Kia trzyosobowej rodziny wjechała na ten pas, co doprowadziło do zderzenia. Jedyne, do czego się przyznał, to przekroczenie prędkości.
— O mojej winie wypowiadano się publicznie, zanim zgromadzono materiał dowodowy — mówił Majtczak.
— Posiadam prawo jazdy od 17 roku życia, nigdy nie spowodowałem żadnej kolizji ani wypadku. Jeździłem zawsze z poszanowaniem życia ludzkiego i nigdy nikomu nie chciałem zrobić krzywdy
— dodał i poprosił o uniewinnienie. Prokurator oraz rodziny ofiar poprosiły sąd o wymierzenie Majtczakowi najwyższego wymiaru kary, czyli 8 lat więzienia. Sąd w Piotrkowie Trybunalskim ogłosi wyrok 21 października o godz. 12.
Atak nożownika w szkole w Ostrołęce. Siedem osób poszkodowanych
/8
Klimkiewicz Rafał / Edytor
Sebastian Majtczak chce dla siebie uniewinnienia.
/8
Rafał Klimkiewicz / Edytor
Majtczak poważał ustalenia śledczych.
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl







