Pani Bożena, bohaterka materiału “Interwencji” Polsatu, chciała sprzedać 250-metrowy dom w Więcborku (woj. kujawsko-pomorskie). Upoważniła do tego agentkę z lokalnej agencji nieruchomości, która wystawiła ofertę 720 tys. zł. Wkrótce znaleźli się chętni.
Zaufała agentce nieruchomości. Teraz pani Bożena nie może nawet wejść do własnego domu
— Agentka tłumaczyła, że ma klientów, którzy wrócili do Polski z Anglii. Są z córką i nie mają gdzie swoich mebli zostawić, a bardzo im zależy na tym domu i boją się, że im z rynku ucieknie. Zaproponowała, żeby na czas, w którym oni dokończą sprawy bankowe, co może potrwać dwa-trzy miesiące, sformułować dla nich umowę wynajmu — relacjonuje dziennikarzom “Interwencji” pani Bożena.
Jak wynika z reportażu, kobieta podpisała z rodziną umowę najmu na czas nieokreślony, na kwotę 1800 zł miesięcznie, a później, gdy rodzina dopełni formalności, mieli podpisać umowę sprzedaży. Tak się jednak nie stało. Pierwszy szok pojawił się już podczas przeprowadzki pod koniec kwietnia 2022 r.
— Pani agentka przekonywała, że to bardzo rzetelni ludzie, że są z dzieckiem. Okazało się, że wprowadzili się z sześciorgiem dzieci, nie z jedną córką, i dwoma psami. Po czym wycięli krzewy, wstawili budy i zaczęli żyć jak u siebie — mówi pani Bożena.
Formalności ciągle się przedłużały. Pani Bożena miała wielokrotnie próbować kontaktować się z najemcami — pisemnie i telefonicznie. W końcu w czerwcu 2024 r. jej prawnik wręczył rodzinie wypowiedzenie umowy najmu. Najemcy się jednak nie wyprowadzili.
Gdy pani Bożena pod koniec kwietnia przyleciała do Polski z USA i chciała obejrzeć, w jakim stanie jest dom, nie została wpuszczona do środka.
— Pani Milena wezwała policję, zostałam przez funkcjonariuszy wyprowadzona. Ja mam w umowie zapis, ja mam prawo wejść do domu. To jest jedno z praw, które łamią ci ludzie — mówi dziennikarzom “Interwencji” pani Bożena.
Kobieta w obecności reporterów postanowiła podjąć kolejną próbę wejścia do własnego domu i poprosiła o wsparcie policję. Najemcy wpuścili do środka tylko funkcjonariuszy.
— Pani ma przyjść tutaj o 10:00 w niedzielę — przekazali policjanci po wyjściu z lokalu.
Gdy pani Bożena tłumaczyła, że nie może czekać tak długo, bo wylatuje z powrotem USA i nie rozumie, dlaczego nie może teraz wejść do domu, skoro najemcy są w środku, usłyszała jedynie, że funkcjonariusze nie mogą tam wejść siłą.
Lokatorzy zgodzili się na rozmowę z dziennikarzami “Interwencji” poza kamerami. Jak tłumaczyli, nie mogli zweryfikować, kim jest osoba, która przyniosła im wypowiedzenie umowy i nie przyjęli wypowiedzenia.
Najemczyni wskazywała, że ciężko jest wynająć mieszkanie rodzinie z pięciorgiem dzieci, a na 35 metrach się nie pomieszczą. — Jak dostaniemy trzymiesięczne wypowiedzenie, czyli będzie groziła nam bezdomność, gmina może nam pomóc znaleźć lokum zastępcze. Jeżeli nic nie znajdziemy, to mamy prawo liczyć na pomoc ze strony miasta — powiedziała “Interwencji” kobieta.
Reporterka dopytywała, dlaczego nie mogą wynająć z mężem czegoś innego, skoro mają pieniądze. — Gmina jest w posiadaniu większych lokali. Przecież my nie chcemy za darmo, my będziemy płacić za lokal — odpowiedziała najemczyni.
Jacek Kusiak, prezes Stowarzyszenia Mieszkanicznik, wyjaśnił w programie “Interwencja”, że gmina w ogóle nie bierze udziału w tej sprawie, ponieważ nie ma tu eksmisji.
— Oni uważają, że w związku z tym, że płacą, mają prawo mieszkać. A ja jestem bezdomna. To bardzo boli, bo błąkam się po hotelach, gdy przyjeżdżam do Polski. Nie mogę niczego stamtąd zabrać. Mogę tylko stać na ulicy i patrzeć, jak mi się śmieją w oczy — podsumowuje w rozmowie z dziennikarzami “Interwencji” pani Bożena.
(Źródło: Polsat News)
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl





