Zaufała agentce nieruchomości. Teraz nie może nawet wejść do własnego domu

0
3

Pani Bożena, bohaterka materiału “Interwencji” Polsatu, chciała sprzedać 250-metrowy dom w Więcborku (woj. kujawsko-pomorskie). Upoważniła do tego agentkę z lokalnej agencji nieruchomości, która wystawiła ofertę 720 tys. zł. Wkrótce znaleźli się chętni.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Zaufała agentce nieruchomości. Teraz pani Bożena nie może nawet wejść do własnego domu

— Agentka tłumaczyła, że ma klientów, którzy wrócili do Polski z Anglii. Są z córką i nie mają gdzie swoich mebli zostawić, a bardzo im zależy na tym domu i boją się, że im z rynku ucieknie. Zaproponowała, żeby na czas, w którym oni dokończą sprawy bankowe, co może potrwać dwa-trzy miesiące, sformułować dla nich umowę wynajmu — relacjonuje dziennikarzom “Interwencji” pani Bożena.

Jak wynika z reportażu, kobieta podpisała z rodziną umowę najmu na czas nieokreślony, na kwotę 1800 zł miesięcznie, a później, gdy rodzina dopełni formalności, mieli podpisać umowę sprzedaży. Tak się jednak nie stało. Pierwszy szok pojawił się już podczas przeprowadzki pod koniec kwietnia 2022 r.

— Pani agentka przekonywała, że to bardzo rzetelni ludzie, że są z dzieckiem. Okazało się, że wprowadzili się z sześciorgiem dzieci, nie z jedną córką, i dwoma psami. Po czym wycięli krzewy, wstawili budy i zaczęli żyć jak u siebie — mówi pani Bożena.

Formalności ciągle się przedłużały. Pani Bożena miała wielokrotnie próbować kontaktować się z najemcami — pisemnie i telefonicznie. W końcu w czerwcu 2024 r. jej prawnik wręczył rodzinie wypowiedzenie umowy najmu. Najemcy się jednak nie wyprowadzili.

Gdy pani Bożena pod koniec kwietnia przyleciała do Polski z USA i chciała obejrzeć, w jakim stanie jest dom, nie została wpuszczona do środka.

— Pani Milena wezwała policję, zostałam przez funkcjonariuszy wyprowadzona. Ja mam w umowie zapis, ja mam prawo wejść do domu. To jest jedno z praw, które łamią ci ludzie — mówi dziennikarzom “Interwencji” pani Bożena.

Kobieta w obecności reporterów postanowiła podjąć kolejną próbę wejścia do własnego domu i poprosiła o wsparcie policję. Najemcy wpuścili do środka tylko funkcjonariuszy.

— Pani ma przyjść tutaj o 10:00 w niedzielę — przekazali policjanci po wyjściu z lokalu.

Gdy pani Bożena tłumaczyła, że nie może czekać tak długo, bo wylatuje z powrotem USA i nie rozumie, dlaczego nie może teraz wejść do domu, skoro najemcy są w środku, usłyszała jedynie, że funkcjonariusze nie mogą tam wejść siłą.

Lokatorzy zgodzili się na rozmowę z dziennikarzami “Interwencji” poza kamerami. Jak tłumaczyli, nie mogli zweryfikować, kim jest osoba, która przyniosła im wypowiedzenie umowy i nie przyjęli wypowiedzenia.

Najemczyni wskazywała, że ciężko jest wynająć mieszkanie rodzinie z pięciorgiem dzieci, a na 35 metrach się nie pomieszczą. — Jak dostaniemy trzymiesięczne wypowiedzenie, czyli będzie groziła nam bezdomność, gmina może nam pomóc znaleźć lokum zastępcze. Jeżeli nic nie znajdziemy, to mamy prawo liczyć na pomoc ze strony miasta — powiedziała “Interwencji” kobieta.

Reporterka dopytywała, dlaczego nie mogą wynająć z mężem czegoś innego, skoro mają pieniądze. — Gmina jest w posiadaniu większych lokali. Przecież my nie chcemy za darmo, my będziemy płacić za lokal — odpowiedziała najemczyni.

Jacek Kusiak, prezes Stowarzyszenia Mieszkanicznik, wyjaśnił w programie “Interwencja”, że gmina w ogóle nie bierze udziału w tej sprawie, ponieważ nie ma tu eksmisji.

— Oni uważają, że w związku z tym, że płacą, mają prawo mieszkać. A ja jestem bezdomna. To bardzo boli, bo błąkam się po hotelach, gdy przyjeżdżam do Polski. Nie mogę niczego stamtąd zabrać. Mogę tylko stać na ulicy i patrzeć, jak mi się śmieją w oczy — podsumowuje w rozmowie z dziennikarzami “Interwencji” pani Bożena.

(Źródło: Polsat News)

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl