Tadeusz Duda, oprócz Justyny, której brutalnie odebrał życie, miał jeszcze czworo dorosłych dzieci. Przez ten rok wszystkie żyły w cieniu tej tragedii. Dziś po raz pierwszy przerywają milczenie. Zdecydowały się na rozmowę z “Faktem”. — Nie mamy się z czego tłumaczyć. My też jesteśmy ofiarami — mówią zgodnie Aneta, Kasia, Paweł i Andrzej. — Nie jesteśmy winni, a jednak płacimy najwyższą cenę — dodają.
Zbrodnia w Starej Wsi. Rok po tragedii dzieci Tadeusza Dudy przerywają milczenie
Stara Wieś nie zapomni tej zbrodni. Dzieci sprawcy również. W domu na uboczu, który niegdyś wybudował ich ojciec, dziś panuje cisza. Nie ma już przemocy, ale jej skutki — jak mówią — zostały.
Dla sąsiadów Tadeusz Duda był człowiekiem pomocnym, uśmiechniętym, “złotą rączką”. W domu kimś zupełnie innym.
— Na zewnątrz był dobry. W domu… baliśmy się go — mówią jego dzieci.
Awantury wybuchały niespodziewanie — czasem po alkoholu, czasem bez powodu. — Nigdy nie wiedzieliśmy, od czego to zależy. Wracał i wybuchał. Potrafił wejść rano do pokoju i zacząć nas wyzywać — opowiadają “Faktowi”.
Próbowały się bronić. Wzywały policję, szukały pomocy, ale każda interwencja miała konsekwencje. — Jak ktoś zgłosił, że coś się dzieje, to potem miałyśmy piekło. On wszystko wiedział. W domu wszędzie były kamery i podsłuchy — mówi “Faktowi” Kasia i Aneta.
Ojciec kontrolował każdy ich krok. — Jak wracał z pracy, najpierw oglądał nagrania. To nie było życie. To była ciągła kontrola — dodają. — Nawet wizyty u dziadków, mieszkających obok, odbywały się ukradkiem, by nie wywołać kolejnej furii — mówią.
Przemoc w domu Tadeusza Dudy. Dzieci o ojcu: był bogiem
Tadeusz Duda utrzymywał rodzinę i uważał, że daje mu to pełną władzę. — Wszystko było jego. A my miałyśmy być pod nim. Mama, według niego, nie miała nic swojego — mówią nam jego dzieci. — O wszystkim decydował sam, od większych spraw po najdrobniejsze potrzeby — dodają.
— Prosiliśmy go o wiele rzeczy, ale nigdy nie było wiadomo, czy tata się zgodzi — wspomina Andrzej.
Gdy dzieci dorastały i zaczęły się usamodzielniać, sytuacja się pogorszyła. — Już nie byliśmy od niego zależni. To go denerwowało jeszcze bardziej — dodają.
Nie była to tylko przemoc słowna. Dzieci Tadeusza Dudy opowiadają nam o takich szczegółach, których z szacunku dla nich nie będziemy zdradzać, by znów nie wywoływać bólu, którego doznały ze strony ojca w domu rodzinnym.
Rodzinie założono “Niebieską Kartę”. Ojciec miał zakazy zbliżania się do domowników, czasowo się wyprowadzał, ale wracał. — Uważał, że wszystko do niego należy — mówią. — Prawdopodobnie krótko przed tragedią poszedł do sądu zapoznać się z aktami sprawy dotyczącej przemocy. Chyba wtedy zrozumiał, że grozi mu więzienie. To był moment przełomowy — dodaje Katarzyna.
27 czerwca ub. r. to był dzień, który zmienił wszystko. — Wiedzieliśmy, że się boi więzienia, ale nikt nie był w stanie przewidzieć tego, co się wydarzy — mówią dzieci Tadeusza Dudy.
Najpierw postrzelił swoją teściową. Potem pojechał do domu córki, gdzie zabił Justynę i jej męża Zbigniewa. Na końcu, po pięciu dniach ukrywania się w lesie, odebrał sobie życie.
— Nie wiemy, czy strzelając do Justyny, nie chciał zabić też jej córeczki, Poli. Siostra trzymała ją na rękach… To się nie mieści w głowie — mówią dzieci Dudy.
Osierocona Pola po tragedii w Starej Wsi. Spór o opiekę nad dzieckiem
Przed tragedią obie rodziny żyły w zgodzie. Spotykały się, pomagały sobie. Po okrutnej zbrodni te relacje się rozpadły.
— Myślałyśmy, że ból nas połączy. Stało się odwrotnie. Oni stracili Zbyszka, my straciłyśmy Justynę — mówią siostry.
Najbardziej boli ich jednak los małej Poli. W wyniku tragedii została osierocona. Ma dziś dwa latka. — Aneta zgłosiła się na rodzinę zastępczą. Pola znała ją najlepiej, siostra bywała u niej kilka razy w tygodniu — podkreśla Kasia.
Twierdzą, że początkowo wszyscy byli zgodni co do takiego rozwiązania. — Kilka dni po tragedii usłyszałyśmy od rodziny zmarłego szwagra, że to najlepsze wyjście. Potem wszystko się zmieniło — mówią.
Ostatecznie dziewczynka trafiła pod opiekę zastępczą do rodziny brata zmarłego Zbigniewa — Krzysztofa i jego żony.
— W sądzie padły nawet słowa, że jesteśmy rodziną patologiczną. To bardzo boli. Nigdy nie miałyśmy konfliktu z prawem, a przypisano nam grzechy ojca — mówią dzieci Tadeusza Dudy.
Dziś mają z Polą kontakt tylko sporadycznie. Sąd zdecydował, że Aneta może zabierać Polę tylko dwa razy w miesiącu, w sumie rodzina widzi ją tylko przez osiem godzin.
— To za mało. Jak to dziecko ma nas pamiętać? Jak mamy budować więź? — pytają.
Każde spotkanie wygląda podobnie: odbiór dziecka i powrót o wyznaczonej godzinie. — Nie ma rozmów, nie ma żadnej relacji. — Pola źle znosi rozstania z nami, gdy musimy ją zawieźć… płacze, nie chce wracać — dodaje Aneta.
Konflikt między rodzinami jest dziś głęboki. — Justyna i Zbigniew dorobili się majątku, budując dom, mieli samochody, motocykl. To wszystko powinno należeć się Poli i nikt nie powinien korzystać z jej majątku — dodaje Katarzyna.
Rodzina wie, że krótko po dramacie były prowadzone zbiórki pieniężne dla małoletniej Poli. — Miejmy nadzieję, że te pieniądze będą służyły naszej siostrzenicy — mówią dzieci Tadeusza Dudy. — Chcemy tylko jednego: żeby Pola była bezpieczna i szczęśliwa i żebyśmy mogły być w jej życiu obecne — dodają.
Choć minął rok od tragedii, dla nich ten dramat się nie skończył. — Przeżywamy to każdego dnia. Straciłyśmy siostrę, normalne życie i wciąż walczymy o kontakt z jej dzieckiem. Nie chcemy niczego więcej. Tylko żeby Pola o nas nie zapomniała — mówią dorosłe dzieci Tadeusza Dudy.
“Fakt” próbował porozmawiać z rodziną zastępczą Poli. — Nie chcemy rozmawiać, to jest dla nas bardzo ciężka trauma. Człowiek nocami i dniami nadal płacze — powiedziała nam żona brata, któremu przydzielono opiekę nad małą Polą. Zapytana, dlaczego te kontakty ze stroną rodziny Tadeusza Dudy są sporadyczne i oschłe, dodała: — Sąd tak ustalił.
Mała Pola straciła rodziców. Dramat w Starej Wsi
“Ta nienawiść była w nim od lat”. Krewna Dariusza R. z Mierzawy przerywa milczenie
Usłyszała: “Idź, ratuj Elżbietę”. Później ścierała krew ze ścian
Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl





