Home International Zdumiewające sceny na cmentarzu. Nekropolię szturmują grzybiarze

Zdumiewające sceny na cmentarzu. Nekropolię szturmują grzybiarze

0
1

– Na cmentarzach nie obowiązuje już stare, skostniałe podejście. To także miejsce życia – powiedział “Bildowi” Michael Ballenberger, prezes Niemieckiego Stowarzyszenia Ogrodników Cmentarnych.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Niemcy. Grzybiarze szturmują cmentarze

Grzybiarze szturmują cmentarze – obwieszcza niemiecki dziennik. Około stu zbieraczy przemierza rzędy grobów na leśnym cmentarzu w Dreźnie-Tolkewitz. Czy to spryt czy brak szacunku?

Nekropolia, jak podkreśla Michael Ballenberger, prezes Niemieckiego Stowarzyszenia Ogrodników Cmentarnych, stała się miejscem życia. – Dziś odwiedzający biegają po alejkach, organizują spotkania przy kawie, a tam, gdzie nie ma już nowych pochówków, zbierają jadalne grzyby – zaznacza rozmówca “Bilda”.

Podobne doświadczenia ma Jens Börner, kierownik cmentarza urnowego w drezdeńskiej dzielnicy Tolkewitz. Od lat jesienią pozwala grzybiarzom z koszami, torbami i wiadrami na przechadzki po zabytkowym biotopie cmentarnym. Na siedmiu hektarach rośną 122 gatunki grzybów, w tym borowiki, koźlarze czy podgrzybki. Tylko jednego dnia, na zaproszenie, około stu osób przemierzało cmentarne alejki w poszukiwaniu grzybów.

Co sprawia, że całe grupy przychodzą na grzybobranie na nekropolie? To wszystko za sprawą wilgotnego mikroklimatu cmentarza, który sprawia, że jesienią grzyby rosną tam wyjątkowo bujnie. To przyciąga amatorów leśnego runa.

– Na cmentarzach mamy zróżnicowaną roślinność. To przede wszystkim drzewa liściaste i kilka iglastych. To idealne środowisko dla grzybów – tłumaczy w rozmowie z “MDR aktuell” Frank Schumann, właściciel szkółki ogrodniczej z sąsiedniego Wurzen.

Żywność z cmentarza

Nie tylko grzyby można zebrać z cmentarza. Kto potrzebuje innych składników do kuchni, może znaleźć je na 80-hektarowym cmentarzu we Frankfurcie nad Menem, gdzie pracuje Michael Ballenberger. Prezes, który reprezentuje około 4 tys. zakładów ogrodniczych z ponad 12 tys. pracowników, zdradza:

Mamy u nas miejsce pochówku, które nazywamy »Grobem zielonego sosu«. Zmarły za życia lubił tę potrawę. Teraz na jego grobie rosną zioła potrzebne do jej przygotowania

– wyjaśnia ogrodnik.

To, co jeszcze kilka lat temu uznawano za brak szacunku, dziś – według Michaela Ballenbergera – “wynika z potrzeby wielu ludzi do wolności w przeżywaniu żałoby”.

Gdzie leżą granice? – Uważamy, że dobrze, gdy nazwiska zmarłych są nadal obecne na cmentarzu. Coraz popularniejsze bezimienne groby trawnikowe, pomijając fakt, że to najgorsza opcja ekologiczna, uznajemy za negatywną tendencję – powiedział w rozmowie z “Bildem” prezes stowarzyszenia.

Myśleli, że to korzeń. To była ludzka kość. Upiorne odkrycie w Łodzi

Zniszczone nagrobki w Niestępowie. Mieszkańcy są w szoku. “Brak słów”

Artykuł powstał na podstawie tłumaczenia tekstu z serwisu Bild.de. Jego autorem jest Marcus Hellwig.

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl