Home International Dzieciom wciskają kotlety roślinne, sami przykładu nie dają. Ministerialne stołówki pachną mięsem

Dzieciom wciskają kotlety roślinne, sami przykładu nie dają. Ministerialne stołówki pachną mięsem

0
2

Od września w szkolnych stołówkach obowiązują nowe zasady układania menu. Musi się w nich znajdować dużo więcej potraw z białkiem pochodzenia roślinnego. Automatycznie oznacza to mniej potraw mięsnych niż do tej pory. Sprawdziliśmy w stołówce jednej z poznańskich podstawówek, jak to wygląda w praktyce. Kubły na śmieci pełne były niezjedzonych kotletów roślinnych. Dzieci wychodziły do domu głodne. W tym samym czasie urzędnicy w ministerstwach zdrowia i edukacji, odpowiedzialnych za wprowadzenie diety planetarnej do szkół, zajadali się kotletami schabowymi w rozmiarze XL.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Nowa dieta w szkołach. Urzędnicy w ministerstwach codziennie jedzą mięso

Sprawdziliśmy, jak wyglądają obiady w Ministerstwie Edukacji Narodowej. Tam uczniowie byliby zachwyceni! Każdego dnia do wyboru jest po kilka dań mięsnych. Raz trafiliśmy na burgera wołowego, wątróbkę drobiową po gruzińsku, sznycel drobiowy i duszoną karkówkę. Innego dnia na kurczaka po prowansalsku, schabowego i makaron z sosem bolognese. W szkolnej stołówce takie potrawy z pewnością miałyby branie. Dzieci jednak na to liczyć nie mogą.

Zapytaliśmy w MEN m.in., dlaczego urzędnicy nie dają przykładu i sami objadają się mięsem, a dzieci zmuszają do diety planetarnej. Odpowiedź była z gatunku tych umywających ręce od niewygodnego tematu.

Rozporządzenie wprowadzające zmiany w standardach żywienia na stołówkach szkolnych nie zostało wydane przez ministra edukacji, lecz przez ministra zdrowia. Uprzejmie proszę zatem o kontakt z Ministerstwem Zdrowia, które jest właściwe w tej sprawie

— odpowiedziała “Faktowi” Ewelina Gorczyca, rzecznik prasowa MEN.

Poprosiliśmy ponownie o odpowiedź na pytania, ponieważ Ministerstwo Edukacji Narodowej głośno popiera te zmiany i jest za nie również odpowiedzialne. Niestety, przedstawicielka resortu zamilkła.

Ministerstwo Zdrowia nie chce się tłumaczyć. Mięso dla urzędników

Do stołówki Ministerstwa Zdrowia z ulicy wejść nie można. Ustaliliśmy jednak, że i tam mięsnych obiadów nie brakuje. Urzędnicy, odpowiadając “Faktowi” temu nie zaprzeczyli. Na pytanie, czy wobec niezadowolenia dzieci i tego, że wychodzą głodne ze szkoły, resort planuje zmiany, a także na prośbę o wyjaśnienie, dlaczego urzędnicy tych zasad nie stosują u siebie, dostaliśmy długą odpowiedź.

Celem rozporządzenia Ministra Zdrowia (…) jest zapewnienie dzieciom urozmaiconej diety, obejmującej produkty z różnych grup żywności, w tym różne źródła białka. Żywienie dzieci w placówkach oświatowych służy nie tylko zaspokajaniu ich bieżących potrzeb żywieniowych. Pełni również funkcję edukacyjną: pozwala poznawać nowe produkty i smaki oraz różne sposoby komponowania posiłków. Nie wszystkie dzieci mają możliwość poznania pełnej różnorodności produktów spożywczych w domu. Dlatego żywienie zbiorowe jest ważnym elementem kształtowania prawidłowych nawyków żywieniowych i otwartości na różnorodną żywność

— tłumaczą pracownicy biura komunikacji w Ministerstwie Zdrowia.

Dodają, że wprowadzone rozwiązania opierają się na aktualnych zaleceniach ekspertów zajmujących się zdrowiem publicznym i żywieniem dzieci. — Prawda jest taka, że to są słuszne zalecenia przy założeniu, że dzieci to wszystko zjadają. Tymczasem tego nie robią. Szybko pojawi się problem braku wielu różnych mikroelementów u uczniów — ocenia w rozmowie z “Faktem” pani Anna, dietetyczka i kucharka w jednej z poznańskich podstawówek.

Ministerstwo upiera się przy diecie planetarnej w szkołach

Urzędnicy MZ przekonują, że sposób przygotowania konkretnych potraw pozostaje w gestii podmiotu realizującego żywienie i powinien uwzględniać zasady prawidłowego żywienia. Rozporządzenie nie określa szczegółowych receptur dań. Placówki mogą więc przygotowywać potrawy w sposób odpowiadający preferencjom dzieci i lokalnym tradycjom kulinarnym, przy zachowaniu wymagań żywieniowych określonych w przepisach.

Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. Ostatnio trzy godziny układałam jadłospis na tydzień. Kotlety zrobiłam w formie kuleczek z nadzieją, że dzieci się skuszą, ale one nie chcą tego jeść

— mówi nam kucharka z poznańskiej szkoły podstawowej.

— Wprowadzanie nowych produktów do jadłospisów dzieci wymaga czasu. Doświadczenia specjalistów zajmujących się żywieniem dzieci wskazują, że zaakceptowanie nowego smaku często wymaga wielokrotnego kontaktu z danym produktem. Zapewniamy, że nadrzędnym celem zmian jest wspieranie zdrowia dzieci poprzez zapewnienie im odpowiednio zbilansowanego i urozmaiconego żywienia. Wprowadzone przepisy nie mają na celu ograniczania dostępu do pełnowartościowych posiłków. Służą zapewnieniu różnorodności produktów spożywczych oraz kształtowaniu prawidłowych nawyków żywieniowych zgodnie z aktualną wiedzą naukową — przekonują urzędnicy w odpowiedzi wysłanej do “Faktu”.

Ministerstwo nie ograniczy mięsa u siebie

Odpowiedź Ministerstwa Zdrowia na pytanie, dlaczego siebie urzędnicy nie traktują tak jak uczniów, tylko mają do wyboru po kilka dań mięsnych, jest mało przekonująca. W skrócie: mamy uprawnienia do wskazywania diety dzieciom, a urzędnikom nie.

Odnosząc się do kwestii braku analogicznych rozwiązań w stołówkach administracji publicznej, uprzejmie wyjaśniamy, że minister zdrowia posiada ustawowe upoważnienie do określania wymagań dotyczących żywienia dzieci i młodzieży w jednostkach systemu oświaty. Przepisy opracowano z uwzględnieniem szczególnej odpowiedzialności państwa za tworzenie warunków sprzyjających prawidłowemu rozwojowi dzieci i młodzieży oraz kształtowaniu zdrowych nawyków żywieniowych od najmłodszych lat

— czytamy w odpowiedzi ministerstwa.

Dodano, że w przypadku żywienia zbiorowego w przedszkolach i szkołach państwo jest natomiast zobowiązane do określenia minimalnych standardów żywieniowych, które zapewnią dzieciom dostęp do prawidłowo zbilansowanych posiłków sprzyjających ich wzrostowi, rozwojowi i zdrowiu. — Wprowadzenie wymagań żywieniowych w przedszkolach i szkołach wynika zatem z zakresu obowiązującego upoważnienia ustawowego oraz szczególnej roli placówek oświatowych w kształtowaniu zdrowych nawyków żywieniowych młodego pokolenia — kończy się odpowiedź resortu.

Śmierć harcerza. Błyskawiczny wyrok dla drużynowego i ratownika

Internauta zwraca uwagę na zdjęcie Emilii. Budzi jego wątpliwości

/7

Damian Burzykowski / newspix.pl

Urzędnicy jedzą takie pyszne dania mięsne.

/7

Damian Burzykowski / newspix.pl

Ministerstwo Edukacji Narodowej ma swoją stołówkę.

Disclaimer : This story is auto aggregated by a computer programme and has not been created or edited by DOWNTHENEWS. Publisher: fakt.pl